player playlist ~ Gdyby jutra nie było: lipca 2014

22 lipca 2014

Dlaczego liceum?

Cześć! Po tak (nagannie) długiej przerwie w blogowaniu, wracam z postem tematycznym. Od września zaczynam naukę w liceum ogólnokształcącym i pragnę opowiedzieć nieco o tym wyborze. Dlaczego dopiero teraz, gdy pierwsza rekrutacja została zakończona? Otóż chciałabym, aby ten post potraktowany został, jako jedna z setek opinii. Każda z osób jest inna, dlatego też nie mogę "radzić" przemawiając do grupy. 

Na początku mojej przygody z wyborem szkoły nie miałam pojęcia co wybrać. Jednego czego byłam pewna to to, że będę chciała iść na studia. Ba, idąc śladami mojej kuzynki - na dwa kierunki. Z jednej strony atakowały mnie technika obiecujące zawód, a z drugiej licea teoretycznie nieoferujące nic. Dla mnie, jako trzeciogimnazjalistki nie mającej bladego pojęcia o rynku pracy, szkoła dająca "coś" (wtedy technikum) wydała się wyborem oczywistym. Z niebogatej dla mnie oferty kierunków technik, jedyną ewentualną opcją było technikum ekonomiczne. Pomyślałam... lubię matematykę, a praca papierkowa to coś dla mnie! Sprawa zaczęła wydawać się załatwiona.

[Aw, JongHyun... Wstawiam przypadkowe zdjęcie w celu... no właśnie, dlaczego?]

Mój tata w tym wyborze, podobnie jak i w większości innych dał mi wolną rękę i nie do końca chciał brać udział w podejmowaniu przeze mnie decyzji. Przeprowadziliśmy dwie rozmowy, podczas których ja poinformowałam go o tym, iż wybieram technikum, a on zdążył to przekonanie we mnie zachwiać. Jego argumenty dotykały drugiego dna, nad którym się nie zastanawiałam wcześniej.

Technikum może być najgorszym, jak i najlepszym wyborem. Wystarczy odpowiedzieć sobie tylko na pytania: Czy jestem gotowa pracować w zawodzie, do którego przygotuje mnie technikum? Czy stawiam pracę ponad zdobywanie wiedzy? Jeśli odpowiedziałeś/aś: Tak. Tak., to dalsza lektura nie ma sensu.

Niestety przez dwa ważne dla mnie miesiące, fora internetowe z powodzeniem próbowały robić mi pranie mózgu mówiąc, że jedyna różnica między technikum a liceum, to zawód - czyli w ich rozumieniu, perełka, o którą starać muszą się wszyscy. Jednak w pędzie i codziennym pośpiechu cywilizacji, w końcu postanowiłam się zatrzymać i ostatni raz, rozsądnie to przemyśleć.


* I tu miałam się rozpisać, ale gdy zobaczyłam ile miejsca zajął mi "wstęp", postanowiłam skrócić to co chcę przekazać maksymalnie *

Otóż technikum jest szkołą, która daje nam zawód, lecz nie po to, abyś później mógł/mogła chodzić z papierkiem "Technik hotelarstwa", tylko funkcjonuje ona po to, aby faktycznie przygotować Cię do wykonywania tego zawodu. Skupia się na tym, abyś dobrze zdał egzamin zawodowy, często zapominając o przygotowaniu Cię do matury... Szkołę tą ukończysz z dużą wiedzą dotyczącą konkretnego zawodu. Utrudni Ci to ewentualne studiowanie kierunków niezwiązanych z tym zawodem, bo przecież... miałeś być hotelarzem! Technikum będzie dobrą opcją dla osób pewnych tego, kim chcą być (jeśli tylko technika mają taki zawód w swojej ofercie, a to już inne buty).

Liceum... brak zawodu i matura, którą niekoniecznie musi udać Ci się zdać. Jednak szanse są na to wciąż większe niż w technikach, w których zdawalność matury co roku jest mniejsza niż w LO. Dlaczego liceum jest dla mnie? Przede wszystkim uważam, że liceum ułatwi mi podjęcie ambitniejszej pracy i rozwijaniu swojej kariery zawodowej (Haters, rozgrzeszcie mnie z tego zdania). Marzy mi się może zbyt wiele.` Jest to szkoła ogólnokształcąca, czyli nie ograniczy mnie ona w żaden sposób. Przez trzy lata w gimnazjum, które spędziłam na odkrywaniu siebie zauważyłam, że moją pasją jest nauka języków i Wiedza O Społeczeństwie. Mam nadzieję, że liceum będzie zaspokajać moją z roku na rok coraz większą potrzebę poszerzania wiedzy w każdej dziedzinie i pozwoli mi przez swoje 3 lata stać się pewną tego, co chcę studiować.

[Hahah. Stop! Koniec z głupimi gifami do końca roku.]

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Wybieracie się do technikum czy liceum?

3 lipca 2014

"22 Jump Street"

Cześć! W poniedziałek byłam z przyjaciółką w kinie na filmie "22 Jump Street". Podobnie jak jego pierwsza część, film nie jest arcydziełem, ale może poprawić nastrój w sobotni, deszczowy wieczór. Tym razem dwaj policjanci trafiają do college'u z... tą samą misją. Hm, mimo, że humor jest ten sam, to fabuła wciąż zaskakiwała. Co ja piszę...
W kinie dzięki zupełnemu przypadkowi udało nam się dostać kupony, upoważniające nas do darmowych wejściówek. Wybrałyśmy się na wieczorny seans i wróciłyśmy przed 23 do domu. Świetny wieczór!

Good luckLovey doveyLucifer
Ktoś z Was był na tym lub innym filmie w kinie?