player playlist ~ Gdyby jutra nie było

20 kwietnia 2014

Nama Choco

Z głową pełną wiedzy, naładowaną pozytywnymi emocjami, przychodzę do Was z ot krótkim postem. Nawet z głową w książkach najdzie mnie ochota na coś słodkiego. Wuzetka i biszkopt już był, więc czas na spóźnione, walentynkowe przysmaki. Przepis na Nama Choco znalazłam na blogu Azjatycki Cukier. O samym procesie przygotowania wiele nie powinnam mówić, ponieważ autorka posta sama świetnie wszystko opisała. Doradzić mogę jedynie, jeżeli planujecie zrobić je dla paru osób, aby składników przygotować dwa razy więcej, ponieważ docelowej masy jest bardzo mało. "Trufle" (bez pewności, czy mogę je tak nazwać) wyszły pyszne. Porównałabym je do idealnie przyrządzonej czekolady, która rozpływa się momentalnie w buzi. W ten oto sposób poznałam zasadę "przez żołądek do serca".

14 kwietnia 2014

Z dnia na dzień...`

Robi się coraz ciężej. Od egzaminów gimnazjalnych dzieli mnie (i Was w pewnej części) jedynie 9 dni. Wyposażyłam się w masę próbnych sprawdzianów i książek z powtórzeniami, co sprawia, że jestem bardziej pewna swojej wiedzy. Okej, damy radę.
Oprócz nowo kupionych rzeczy, nie mam się dzisiaj czym pochwalić. Zapisanych mam masę pomysłów na posty, jednak wewnętrzny bałagan nie pozwala mi skleić zdania...

Z racji tego, że przybywa czytelników czuję, że integracja będzie coraz trudniejsza. Zaciekawiona jestem, jakie osoby od czasu do czasu tutaj zaglądają. W miarę moich możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi, choć dziś wpadłam na inny pomysł. W ostatnich dniach udzielam się na ask.fm. Chyba jak większość, wciągnęło mnie chorobliwe klikanie . Tak jak i tu, można tam poczytać coś intrygująco głupiego. Chcę zaprosić na mojego "aska" i przy okazji poprosić, o podzielenie się Waszymi. Z całą pewnością zostawię po sobie ślad.

6 kwietnia 2014

Perła lvl: Gjbsmbvdks!

Pod koniec tego, mam nadzieję dla wszystkich udanego tygodnia, pragnę podzielić się moim nowym odkryciem. Okej, bez bicia mogę przyznać, że stronę Youtube odwiedzam za często. Cóż! Mam małą słabość do vlogów, a do ścisłej elity moich ulubionych trafił jeden kolejny.

...czyli najukochańsza vlogerka jaką znam. :) Mam wątpliwości, czy jej pierwsze wrażenie trafi w gust przeciętnego Europejczyka, ale z całą pewnością, zauroczy ono fanki słodkiego stylu, prezentowanego przez Azję. `ale czy sama słodka buźka zasługuje na rekomendację? Xiao to 23-letnia Chinka, która jest nie tylko śliczna, ale i miła, bystra, z dystansem do samej siebie. Na jej anglojęzycznym kanale zobaczymy filmiki o tyciumiesiączceziewaniuwyzwaniachkawaiijak zabić czas, udaną próbę zgaszenia powoda, a nawet udało mi się znaleźć jej zmagania z językiem polskim - video (szczególnie polecam).
A jakie są Wasze ulubione vlogi?

5 kwietnia 2014

Anonim, czyli zajad blogerski

Cześć! W sobotni dla mnie poranek (godzina 15) leżę i rozmyślam, czy aby na pewno temat Anonimów na blogerze był wyczerpany. Zastanawia mnie, dlaczego wciąż słowo "Anonim" wśród blogerek podnosi ciśnienie, wywołując uczucie złości wymieszane z pogardą. Skłonna byłabym się założyć, że zdecydowana większość na blogach postów o anonimach, ma charakter negujący, zachęcający do ich ignorowania. Dokładniej - do ignorowania zachowania anonimów, które znów kojarzone jest jedynie z tzw. hejtem. O hejterach noszących pseudonim Anonimy nie wiem dużo, ale sama kiedyś byłam Anonimem. ~O! Asia jest hejterem! Ooo!~ Nie.


Był czas, gdy nie miałam konta na blogerze, ale chętnie odwiedzałam blogi. Z moim bojowym nastawieniem chęci zmiany świata, w moje komentarze często wkradała się krytyka. I tu znów czas obalić stereotyp: krytyka może być pozytywna oraz negatywna, a jej cechą jest konstruktywizm. Oprócz samego zdania o poście, lubiłam także wtrącić swoje trzy grosze na temat destinu, jakości zdjęć lub samej ortografii autorki - tam gdzie budziły się moje obiekcje. Na blogach nie jedyna zwracałam uwagę, jednak tylko mój komentarz mógł budzić oburzenie. Dlaczego? Bo byłam anonimem. Smutną prawdą jest, że wciąż wiele blogerek agresywnie reaguje na krytykę ze strony komentarzy anonimowych, co widzę do dziś przeglądając Wasze blogi. Co dziwne, pobudką do napisania tego posta, była blogerka, która sarkastycznie zareagowała na KOMPLEMENT od anonima. Mhm, mhm. Powoli staje się nie ważne co piszemy, ale z jaką renomą. Dlaczego więc wciąż anonimy zajmują ostatnie miejsce w piramidzie bloggera...?