player playlist ~ Gdyby jutra nie było

13 sierpnia 2014

Tangle Teezer, opinie mniejsze i większe

Cześć!
W połowie tego pełnego stresu i relaksu sierpnia, skusiłam się na przetestowanie kolejnego "wow" w blogosferze. Z pewnością każda zagorzała blogo i vlogo maniaczka zdążyła już usłyszeć o Tangle Teezer. Szczotce, która cieszy się opinią świetnie rozczesującej i masującej...
Pełna ciekawości pojechałam na drugi koniec Krakowa do drogerii Hebe i chwyciłam pierwszy z brzegu egzemplarz. Kupiłam go za około 30 złotych (muszę nauczyć się sprawdzać ceny). Opakowanie sprawdziło moje sprawności manualne i po nieco dłuższej chwili miałam już ten cymes w ręce.

Moje długie, żądające czułości włosy całkiem-całkiem polubiły się z nową szczotką. Delikatnie je rozczesała, przy czym nie zabrała ze sobą tysiąca włosów. Odniosłam wrażenie, że je również wygładziła, ale `przyjemnym drapaniem` aplikacji bym nie nazwała. Jest ono wręcz dziwne. Niestety także zauważyłam, że po rozczesaniu często elektryzuje ona włosy.

Warto teraz zastanowić się, co daje jej tą (jak dla mnie) główną zaletę - czyli brak ciągnięcia włosów.
Im mniej włosów naraz szczotka musi rozdzielić, tym ma łatwiejsze zadanie. Wyjściem okazały się krótsze ząbki (?) i ich większa ilość. Martwi mnie jednak, że jej, jak wspomniałam "krótsze ząbki" nie poradzą sobie z gęstymi włosami. Zwyczajnie nie dotrą do wszystkich kosmyków, co odczułam na swoim przykładzie. A może się mylę?

Do mistrzostwa Tangle Teezer'owi daleko, ale na pewno jest on krokiem na przód, 6/10.

1 sierpnia 2014

"Pięćdziesiąt twarzy Greya"

...czyli nie do końca grzeczna książka dla dorosłych. Jej perwersyjną tematykę część osób pokochało, a część znienawidziło bez czytania. Myślę, że autorka E.L. James zebrała swoje wszystkie, nie tylko erotyczne fantazje i stworzyła właśnie tę powieść.


Czytając książkę poznajemy absolwentkę uniwersytetu Anastasię Steele, która przez swój największy pech lub szczęście, ma okazję przeprowadzić wywiad z młodym i zabójczo przystojnym biznesmenem, Christianem Greyem. Intryguje ona bystrego Greya, a ten inicjuje kolejne spotkania. Ich kontakty w niekonwencjonalny sposób przybierają seksualnego zabarwienia, z każdym rozdziałem coraz bardziej obnażając najostrzejsze pragnienia Pana Szarego.


Książka ma jednak swoje drugie dno. Oprócz "ciągłego sypiania ze sobą" ukazuje przeszłość Christiana i daje możliwość zarówno Anastasii jak i czytelnikowi podejść do niej z psychologicznego punktu widzenia. Pozwala zastanowić się, co wpłynęło na rozwinięcie się takiego charakteru u dojrzałego Greya i analizować bieżące fakty. Pod tym względem pierwsza część tej trylogii idealnie trafia w mój gust. Mogę ją polecić, ale nie każdemu.

Jak to z bestsellerami bywa, książka doczeka się swojej ekranizacji. W lutym 2015 będziemy mogli zobaczyć ją w kinach, niestety podejrzewam, że od lat 18. Przed tym zamierzam przeczytać dwie pozostałe części `Greyów`, a dopiero później dowiedzieć się, czy reżyser Sam Taylor-Johnson sprostała temu zadaniu. Zwiastun rozkochał mnie w sobie bez reszty i mimo, że na początku rozczarowała mnie obsada, teraz nie mogę wyobrazić sobie lepszej.


Co sądzicie o tej książce bądź całej sadze?

22 lipca 2014

Dlaczego liceum?

Cześć! Po tak (nagannie) długiej przerwie w blogowaniu, wracam z postem tematycznym. Od września zaczynam naukę w liceum ogólnokształcącym i pragnę opowiedzieć nieco o tym wyborze. Dlaczego dopiero teraz, gdy pierwsza rekrutacja została zakończona? Otóż chciałabym, aby ten post potraktowany został, jako jedna z setek opinii. Każda z osób jest inna, dlatego też nie mogę "radzić" przemawiając do grupy. 

Na początku mojej przygody z wyborem szkoły nie miałam pojęcia co wybrać. Jednego czego byłam pewna to to, że będę chciała iść na studia. Ba, idąc śladami mojej kuzynki - na dwa kierunki. Z jednej strony atakowały mnie technika obiecujące zawód, a z drugiej licea teoretycznie nieoferujące nic. Dla mnie, jako trzeciogimnazjalistki nie mającej bladego pojęcia o rynku pracy, szkoła dająca "coś" (wtedy technikum) wydała się wyborem oczywistym. Z niebogatej dla mnie oferty kierunków technik, jedyną ewentualną opcją było technikum ekonomiczne. Pomyślałam... lubię matematykę, a praca papierkowa to coś dla mnie! Sprawa zaczęła wydawać się załatwiona.

[Aw, JongHyun... Wstawiam przypadkowe zdjęcie w celu... no właśnie, dlaczego?]

Mój tata w tym wyborze, podobnie jak i w większości innych dał mi wolną rękę i nie do końca chciał brać udział w podejmowaniu przeze mnie decyzji. Przeprowadziliśmy dwie rozmowy, podczas których ja poinformowałam go o tym, iż wybieram technikum, a on zdążył to przekonanie we mnie zachwiać. Jego argumenty dotykały drugiego dna, nad którym się nie zastanawiałam wcześniej.

Technikum może być najgorszym, jak i najlepszym wyborem. Wystarczy odpowiedzieć sobie tylko na pytania: Czy jestem gotowa pracować w zawodzie, do którego przygotuje mnie technikum? Czy stawiam pracę ponad zdobywanie wiedzy? Jeśli odpowiedziałeś/aś: Tak. Tak., to dalsza lektura nie ma sensu.

Niestety przez dwa ważne dla mnie miesiące, fora internetowe z powodzeniem próbowały robić mi pranie mózgu mówiąc, że jedyna różnica między technikum a liceum, to zawód - czyli w ich rozumieniu, perełka, o którą starać muszą się wszyscy. Jednak w pędzie i codziennym pośpiechu cywilizacji, w końcu postanowiłam się zatrzymać i ostatni raz, rozsądnie to przemyśleć.


* I tu miałam się rozpisać, ale gdy zobaczyłam ile miejsca zajął mi "wstęp", postanowiłam skrócić to co chcę przekazać maksymalnie *

Otóż technikum jest szkołą, która daje nam zawód, lecz nie po to, abyś później mógł/mogła chodzić z papierkiem "Technik hotelarstwa", tylko funkcjonuje ona po to, aby faktycznie przygotować Cię do wykonywania tego zawodu. Skupia się na tym, abyś dobrze zdał egzamin zawodowy, często zapominając o przygotowaniu Cię do matury... Szkołę tą ukończysz z dużą wiedzą dotyczącą konkretnego zawodu. Utrudni Ci to ewentualne studiowanie kierunków niezwiązanych z tym zawodem, bo przecież... miałeś być hotelarzem! Technikum będzie dobrą opcją dla osób pewnych tego, kim chcą być (jeśli tylko technika mają taki zawód w swojej ofercie, a to już inne buty).

Liceum... brak zawodu i matura, którą niekoniecznie musi udać Ci się zdać. Jednak szanse są na to wciąż większe niż w technikach, w których zdawalność matury co roku jest mniejsza niż w LO. Dlaczego liceum jest dla mnie? Przede wszystkim uważam, że liceum ułatwi mi podjęcie ambitniejszej pracy i rozwijaniu swojej kariery zawodowej (Haters, rozgrzeszcie mnie z tego zdania). Marzy mi się może zbyt wiele.` Jest to szkoła ogólnokształcąca, czyli nie ograniczy mnie ona w żaden sposób. Przez trzy lata w gimnazjum, które spędziłam na odkrywaniu siebie zauważyłam, że moją pasją jest nauka języków i Wiedza O Społeczeństwie. Mam nadzieję, że liceum będzie zaspokajać moją z roku na rok coraz większą potrzebę poszerzania wiedzy w każdej dziedzinie i pozwoli mi przez swoje 3 lata stać się pewną tego, co chcę studiować.

[Hahah. Stop! Koniec z głupimi gifami do końca roku.]

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Wybieracie się do technikum czy liceum?

3 lipca 2014

"22 Jump Street"

Cześć! W poniedziałek byłam z przyjaciółką w kinie na filmie "22 Jump Street". Podobnie jak jego pierwsza część, film nie jest arcydziełem, ale może poprawić nastrój w sobotni, deszczowy wieczór. Tym razem dwaj policjanci trafiają do college'u z... tą samą misją. Hm, mimo, że humor jest ten sam, to fabuła wciąż zaskakiwała. Co ja piszę...
W kinie dzięki zupełnemu przypadkowi udało nam się dostać kupony, upoważniające nas do darmowych wejściówek. Wybrałyśmy się na wieczorny seans i wróciłyśmy przed 23 do domu. Świetny wieczór!

Good luckLovey doveyLucifer
Ktoś z Was był na tym lub innym filmie w kinie?